🏗️ W USA rośnie fala protestów przeciwko gigantycznym kompleksom centrów danych budowanych dla sztucznej inteligencji.
📍 W stanie Michigan (Saline Township) rada gminy odrzuciła plan zabudowy 250 akrowej działki – inwestor pozwał samorząd, twierdząc, że decyzja była dyskryminująca.
📍 W Missouri wprowadzono roczne moratorium na budowę centrów danych po tym, jak mieszkańcy alarmowali o wpływie takich obiektów na lokalne zużycie wody, hałas i temperaturę otoczenia.
Skala zjawiska:
💧 Woda: Duże centrum danych o mocy 50–100 MW może zużywać 100 000–500 000 l wody dziennie – szczególnie w systemach adiabatycznego chłodzenia. To porównywalne ze zużyciem małego miasta.
⚡ Energia: Kampusy o tej skali wymagają przyłącza o mocy 30–150 MW, co w niektórych regionach USA i Europy doprowadziło do blokad przyłączeń i napięć w sieci.
🔊 Hałas: Systemy chłodzenia wytwarzają stały poziom 45–60 dB, a podczas testów generatorów awaryjnych może wzrosnąć powyżej 70 dB – to stała uciązliwość dla mieszkańców. Hałas 24/7 ze zmiennym natężeniem.
🌫️ Emisje: Duże centra danych posiadają dziesiątki lub setki agregatów diesla (2 MW każdy) z zapasem nawet kilku milionów litrów paliwa. Normalnie spalają rocznie setki tysięcy litrów w testach, ale w razie awarii sieci – znacznie więcej.
👷♂️ Zatrudnienie: Po uruchomieniu obiektu o wartości 1–2 mld USD pozostaje zwykle 50–150 stałych pracowników technicznych. Reszta pracy to automatyka i zdalne zarządzanie.
🇵🇱 A w Polsce?
Podobne inwestycje są planowane lub realizowane m.in. w Regułach, Ożarowie Mazowieckim, Jawczycach, Duchnicach.
W wielu przypadkach brakuje pełnych konsultacji społecznych, a dokumentacje środowiskowe ograniczają się do minimalnego zakresu, nie analizując realnego wpływu na pobór wody, hałas, energię czy emisje CO₂.
🤔 Czy nasze gminy są przygotowane na taką skalę obciążeń infrastruktury?
💬 Jak pogodzić rozwój technologii z ochroną środowiska i komfortem mieszkańców?
🔗 Źródła: Washington Post GryOnline NY Times